| Relacja z METAL-CORE.pl PARTY 05.02.2010 w Bielsku-Białej |
| Redaktor: Chain | |
| 07.02.2010. | |
|
Wstajesz i wiesz... jak było na METAL-CORE.pl PARTY w Bielsku. Pięknie, co nie? Piąta jak do tej pory edycja (a będą kolejne) okazała się być... miłym, pozytywnym zaskoczeniem, ale o tym za chwilę.
Jadąc nieco w ciemno, bo szczerze powiedziawszy żaden band nas w 100% nie interesował, zawitaliśmy do Rudeboya w przekonaniu, że albo będzie fajnie, albo też i nie, czyli standardowo pół na pół. Klasycznie już wystaliśmy przed Rudym swoje, i chwała rogatemu, lub panu, jak kto woli, że mrozów specjalnych nie było, więc w ''rodzinnej'' i jak się okazało bardzo metalowej atmosferze wyczekiwaliśmy otwarcia ''bram''. Bielski klub słynie zresztą z ''zajebistej'' organizacji, na najwyższym poziomie wręcz, więc byliśmy psychicznie odpowiednio nastawieni do wszelkich niedogodności, ale to tylko tytułem wstępu – w środku było już znacznie lepiej. Frekwencja na dobrym poziomie, paradoksalnie okazuje się, że na niektórych mniejszych imprezach w RBC jest więcej gawiedzi niż na gigach gwiazd pokroju rodzimego Rootwater czy Blindead (czego do dziś nie potrafię przeżyć ani tym bardziej zrozumieć), co jednak sprawia, że młodym albo z nudy, albo z chęci chce się wesprzeć rozwijającą się inicjatywę METAL-CORE.PL PARTY. Niżej podpisany również. Co rzuciło, a właściwie dziś już rzucało się w oczy, to multum długowłosej braci, zachowującej się mniej lub bardziej kulturalnie, żłopiącej browar i raczej nie mającej pojęcia o muzyce jaką tego wieczoru mieli usłyszeć. Trochę krzywdzące (panna w spodniach od piżamy – czyste przegięcie), ale co tam. Mimo średnio zorientowanej w temacie publiczności jak zwykle zajętej piwem i rozmowami aniżeli koncertem (kocham Bielsko...). Ci, którym zależało pokazali, że przyszli tam nie dla lansu, a dla zabawy. I tak w tym momencie przejść możemy do samej części koncertu. Powoli zakrapiany czas upływał szybko, a zakrzywiająca się przez wódkę czasoprzesteń dopiero później uświadomiła mi jak krótko lub też długo grały poszczególne kapele. Pierwszą z nich, debiutującą na bielskiej scenie była Tyska formacja Quiet Things That No One Ever Knows (chryste panie co za nazwa), w skrócie Qttnoek (jeszcze lepiej!). Panowie raczą się określać mianem progresywnego-metal/deathcore'a, co wcale nie jest dalekie od prawdy, z tym, że nad tą progresją radziłbym jeszcze popracować. W zasadzie, co też było dla mnie wielkim zaskoczeniem, nikt z zespołu prócz wokalisty Pablo (nomen omen chyba najbardziej deathcore'owego i zarówno pod względem warsztatu, jak i image) przypominającego trochę chudszą wersję Frank'yego z Emmure, nie wyglądał na ''typowego core'owca''. W sumie chuj z image, choć teraz, w erze portali społecznościowych i wypasionych myspace'ów to też wydaje się być ''ważne''. Liczyła się muzyka. I tu należy sobie powiedzieć, że po pierwsze: jako pierwsi mieli strasznie chujowe nagłośnienie, zbyt dużo mięcha i siary w gitarach, a wiosło Kondzia (stojąc obok niego czułem się jak hobbit, dwa bite metry chłopa jak nic) raz było ciszej, raz głośniej, i generalnie to można było to wszystko o dupe rozbić. Również co poniektóre zagrywki, będące oznaką progresji traciły na jakiejkolwiek możliwej mocy i alternatywie poprzez to nieudolne brzmienie, co psuło cały możliwy efekt. Na pochwałę zasługuje basista, który dosłownie i w przenosni urwał się z Primusa i aż miło było popatrzeć jak zajmuje się szyciem niskich tonów. Warsztatowo on i perkusista (do którego też dojdę) prezentowali najwyższy instrumentalny poziom spośród wszystkich członków zespołu. Ciekaw jestem czy ów basista gra gdzieś indziej, może w jazzowym zespole? He,he. Mówiłem o perkusiście, ano chłop sprawdził się w swej roli całkiem dobrze, trochę krzywo było w trakcie blastów, których było zresztą całkiem sporo (typowo). Lepiej koleżce o nic nie mówiącej ksywie SWC wychodzi połamane rytmicznie granie. No i jeszcze na moment o Pablo, bielsko nie chciało się bawić, to Pablo robił to za nich. Schodzenie ze sceny i ''zachęcanie do moshu'', w jego wykonaniu długowłosych raczej odstraszało niż zachęcało, ale ''załoga'' w postaci Kaczego z Before a Burning Earth (że też chciało mu się jechać) i bliżej niezidentyfikowanego kolesia ''dawała radę''. Apogeum były wspólne brzuszki pod sceną co po raz n-ty w czasie ich koncertu wywołało śmiech i aplauz. Spośród zagranego przez Quietów materiału we łbie najbardziej utkwił mi zagrany dwukrotnie ''Pain''. I nie dlatego, że po raz drugi ''Pain'' był bisem, i bielska publika ruszyłą dupę, ale dlatego, że numer ten był szybki, konkretny, z rasowym pierdolnięciem. Nie wiem czy dobrze pamiętam ale nawet znalazło się w nim miejsce na kochaną ''świnię''. To już coś! Następnie na scenie (i to po krótkim czasie) zameldowali się krakowianie z Burn The Witch. Wielka niewiadoma, będąca znakiem zapytania i to w dodatku z odnośnikiem ''nasze As i lay dying'' wywierała na mnie ciekawską presję. Brak jakichkolwiek nagrań, czy to audio czy wideo, chcąc nie chcąc zmuszały do zachowania zdrowego dystansu do nieznajomego zespołu, co zresztą okazało się być błędęm, bo jak mówili, tak też krakusy uczynili. Po gigu rozmawiałem z chłopakami i gdy poraz kolejny słyszeli o porównaniu do ''As-ów'' buźki im się wykrzywiły. Jednakowoż prawda jest taka, że to porównanie nie dość, że jest trafne, to nie krzywdzące, a wręcz przeciwnie. Muzyka prezentowana przez Burn The Witch daleko nie odbiega od tego co zaserowali nam Amerykanie na ''Shadows are security'' z domieszką ambitniejszego łojenia. ''Balladowe'' wstępy, średnio/szybkie tempa, czy wreszcie oklepane do bólu riffy z graniem na ''stopę/werbel'' w tle (umpa, umpa) chcąc nie chcąc mnie cieszyły. Niżej podpisany ''rozkręcił'' zresztą pierwszy circle pit wieczoru, i choć ponownie było nas niewielu, coś się wreszcie ruszyło. Pozdro w tym momencie dla Pablo, który sam chętnie napierdałał pod sceną. Minusem Burn The Witch jest niestety totalny i wszechobecny anemizm na scenie. Jak muza idzie do przodu, nawet i z konkretnym, granym równo i brutalnie blastem, tak już członkowie zespołu (prócz King-konga, pałkera oczywiście) byli chyba zbyt wystraszeni, lub też (opcja bardziej prawdopodobna) średnio podrajcowani swoim koncertem. I nie dziwię się, bo choć muza idealna i stworzona do napierdalania, chętnych było mało (prócz niezmordowanego Kaczego ochoczo pląsającego w glanach...). Jeszcze sugeruję by totalnie porzucić polskie teksty, bo o ile ''W Drugą Stronę'' (tak, dobrze pamiętam?) brzmiał fajnie, tak tekst już średnio. Pochwalę Przemka za czyste wokale, wyszły OK, ale bez rewelacji, i myślę, że przyjdzie mu jeszcze nad nimi popracować, więc nie ma co się nad nim pastwić. Gig na plus.
W momencie gdy na scenie instalowali się niezmordowani chłopacy z Neves Medeis poddałem się niezwykle interesującym dyskusjom i tak też przez 90% ich występu nie byłem świadom tego co dzieje się na scenie, jak i pod nią. Wykrzyczałem jedynie tekst ''Eyelidsee'' i z uwagą słuchałem nowych numerów. Nie pamiętam tytułów, ale numer z blastami zaskoczył mnie co najmniej mile. Solo rozwija się z każdym miesiącem i choć ów blasty były tylko smaczkiem, taką odskocznią przez moment było bardzo brutalnie. Na plus, lub minus, zaliczam też rozwój Wojtasa. Wokal w przeciągu zeszłego roku zmienił mu się diametralnie i już wiem (lub nie) w jaką stronę zmierza. Powiem tak, wczoraj było wysoko, bardzo, i ten kierunek jaki sobie obrał... jest ciekawy, ale nie wiem czy do końca pasujący do muzyki. Zresztą, pal licho, grunt, że dobrze wychodzą mu czyste, a growlami zajmuje się Jedrek na przemian z Liskiem – i tak jest ok. Fajnie prezentował się banner wiszący za solem, prosty, duży z logówką – takie promołszyn. He,he. Podobny, aczkolwiek już nieco bardziej zaawansowany graficznie, mieli panowie z Hidden Scars, niewątpliwie największe ''gwiazdy'' wieczoru. No i wreszcie również niewiadoma, aczkolwiek z tylko jednego względu, mianowicie wokali, o czym pisałem na łamach innego portalu przy okazji recenzowania Promo 2009 Bartoszyczan. No i znów pozytywnie się zaskoczyłem. Hiddeni rozjebali. Tak lakonicznie można podsumować ich występ. Nawet brzmienie wysoko nastrojonego werbla mnie nie wkurwiało. Wszystko było, grało i napierdalało i na scenie jak i pod nią na picuś glancuś. Intensywny, szybki, generalnie chyba najbardziej profesjonalny występ wieczoru. Dodatkowo Hiddeni otrzymują nagrodę za najlepsze breakdowny, doskonale wplecione w ich numery. A Bartek, wokalista, którego ''jakości'' się obawiałem albo miał zajebiście dobry dzień, albo nie pił wódy przed gigiem i wypadł naprawdę zajebiście. Jak pisałem w recce lepiej wychodzą mu czyste wokale niż darcie ryja, ale tego piątkowego wieczoru i jedno i drugie prezentowało się na jednym zadowalającym poziomie. Covery Hatebreed ''This is now'', oraz Sepultury ''Roots bloody roots'' porwały do zabawy prawie wszystkich zorientowanych w temacie, więc ponownie zaliczam występ jak najbardziej na plus. Po koncercie można było zakupić merch zarówno Hiddenów jak i Neves Medeis (póki co tylko płyty tych drugich, a w przypadku pierwszych płytki i koszulki) w miare rozsądnych cenach. I to by było na tyle. Szybko po koncercie musieliśmy (bo nie przyjechałem sam he,he) zwijać się z powrotem. Było fajnie, i inaczej, nie dyskotekowo jak przeważnie w piątki w naszym mieście, więc do Bielska warto było się wybrać. Czekamy na kolejne koncerty i miejmy nadzieję, że z jeszcze bardziej zróżnicowanym składem.
Zdjęcia: Cheettos - www.myspace.com/xcheettosx
» 43 Komentarze
43"..."
z poniedziałek, 15 luty 2010 19:57przez cieplo autor powinien popracować nad warsztatem- recenzent z niego marny.
42"żena"
z niedziela, 14 luty 2010 10:57przez żena Buahahaha! Nie ma to jak klepać swoich po pleckach, gratuluje.
41Komentarz
z piątek, 12 luty 2010 13:32przez Sethius Jam jest Pedayz :]
tralala :) Dorka kinio musiałem :P 40Komentarz
z piątek, 12 luty 2010 13:15przez LadyAnt ja jestem pedałem! :D
i że co niby... że kobiet sie nie tyczy? DYSKRYMINACJA. ;P 39Komentarz
z piątek, 12 luty 2010 11:26przez Kinio w zyciu bym nie wpadł na te 77... no cóż pacan.. ;D Uprzejmie informuję, że jeżeli ktoś napisze jeszcze jeden post tutaj, JES PEDAŁEM. Nie tyczy się to gejów i kobiet. ;)
38Komentarz
z piątek, 12 luty 2010 11:18przez Sethius Jak już któś napisał wcześniej nikt niczego nie bierze do siebie - przynajmniej z naszej strony :)
Jak już sam napisałem wcześniej - zajebisty weekend :) 37Komentarz
z piątek, 12 luty 2010 08:50przez Pablo Ak. Jadzia "Jeśli się gra w zespole to trzeba być przygotowanym na krytykę. A tu widzę jedno zdanie chaina ze ktoś słabo wypadł i milion postów dzieciaczków z tych obrażonych kapel bez....." Moj drogi,nie sadze zeby okreslenie "dzieciaczek" pasowało tu,bo raczej juz nie sa ci co sie w taki sposob wypowiadali w wieku dzieciaczkow:D A p;oza tym,nie wyczułem zeby ktos sie obrazał na krytyke tutaj.
36Komentarz
z piątek, 12 luty 2010 06:51przez Pawlo Jeśli się gra w zespole to trzeba być przygotowanym na krytykę. A tu widzę jedno zdanie chaina ze ktoś słabo wypadł i milion postów dzieciaczków z tych obrażonych kapel bez Ofensywy ;-). Krytykę się przyjmuję i wyciąga wnioski albo się kompletnie ignoruje i nie zgadza z autorem tekstu i ma to w dupie. A tu widzę biorą to do siebie chłopaki ;-)
35Komentarz
z czwartek, 11 luty 2010 18:37przez Sethius Ale chain nie napisał ze wypadliśmy źle tylko poprostu napisał mało i nie skupiał się na naszym koncercie jak np na HS - bo była to dla niego nowość :) Proste jak dla mnie.
77 Mój drogi Kiniu hmmmm.....aż dziw, że nie wiesz :) Nawet w logo są dwie siódemki :P Neves Medeis przeczytaj sobie od prawej do lewej i masz wszystko jasne :) 34Komentarz
z czwartek, 11 luty 2010 18:24przez szczur no ale chyba już nauczyliśmy się że zawsze jest źle.. internetowi napinacze
33Komentarz
z czwartek, 11 luty 2010 10:06przez Kinio beka.. Ludzie, a powiedzcie mi... Skoro ta strona ma domenę i nazywa się - METAL_CORE.PL, a impreza w Bielsku nazywała się 'Metal-core.pl Party', to gdzie do chuja miał Chain napisać recenzję?? Na interii, pudelku, czy demotywatorach? To, że ma subiektywne zdanie i napisał, że akurat 77 ( skąd ten skrót btw? ;) wypadło WG NIEGO słabiej, to nie znaczy, że ich pierdoli.. Napiszcie swoją recke. a okaże się, że napiszecie jedno zdanie, które komuś się nie spodoba.. I będzie to samo.. Tylko, że wtedy to po Was będą jechać.
32Komentarz
z czwartek, 11 luty 2010 08:43przez Pablo A.K Jadzia A ja tam jeszcze chciałem dodac,ze mam gdzies jakiekolwiek relacje,recenzje komnetarze:d Oczywiscie dziekuje za chec wyrazenia swojego zdania o naszej muzyce,ale bez przesady:) No i dzieki chłopaki za mini tour:d Swietnie sie bawiłme i dobrze mi sie darło na obu bibach!
31Komentarz
z czwartek, 11 luty 2010 00:25przez kaczy Sethius spoko dla Was wszystko :)
30":]"
z środa, 10 luty 2010 22:13przez Kondziu no Chain poziom tej dyskusji jest nadal wysoki tak jak ja :D tak poza nawiasem dzięki wszystkim kapelą za wspólny koncert. Wielkie brawa należą się HS za sobotni koncert w OŚW, faktycznie frekwencja na poczatku nie dopisała, ale panowie pokazali co to jest kurwa power i hate...RESPECT \m/
29Komentarz
z środa, 10 luty 2010 19:35przez mmmmmm Chain napisales w poście numer 10 ze juz nie bedziesz dyskutował. Odezwałeś się już 2 razy :] Nie prowokuj ludu bo dalej się bedą przypierdalać :)
Nevesi są zajebiści!!! Kupiłem płytkę i nie żałuję, tylko czemu do kurwy nędzy Burn The witch nie ma nagrywki ? Taka zajebista muza a nie ma gdzie posłuchać :( 28Komentarz
z środa, 10 luty 2010 19:01przez Chain Poziom dyskusji jak widzę nadal wysoki. Czemu ten tekst pojawił się tu? A dlaczego nie? Nie czułem potrzeby umieszczać go na innym portalu, bo z reguły pisać relacji nienawidzę, a jako, że jednak swoje zdanie mam, a jest to związane bezpośrednio z imprezą, tak więc taki artykuł powstał. Ciekaw jestem czy w ogóle by ktoś napisał tą relację (nie recenzję do cholery - dwa kompletnie inne gatunki dziennikarskie). Ale i tu uwaga, zamiast nie wiem, mieć jakiś tam obraz imprezy, z czego jak się okazuje i tak każdy z Was na niej był (czemu nie ma komentarzy od ludzi postronnych) to miesza się tu akurat autora, czyli mnie z błotem.
A co do chwalenia się. ''chwalenie się' jakoś też mi nie po drodze - za to Ty jesteś w wielkim błędzie. Odpisałem po prostu co uznałem za stosowne, to, że pomogłem im swego czasu w ten czy inny sposób to fakt, nie powód do przechwałek, które generalnie nie mają nic na celu i nawet nie chce się tym chwalić.. Chłopy robią swoje i tyle - niech tak pozostanie 27Komentarz
z środa, 10 luty 2010 18:11przez Poerschke Dobry wieczor;d Ogolni to dzieki wszystkim ktorzy byli na tych gigach. Yo maderfakers!
26Komentarz
z środa, 10 luty 2010 16:31przez Sethius Ja tam dobrze zapamiętam ten weekend :)
Dzięki HS i kaczemu za przebyte setki kilometrów na koncert :D Dzięki Quiet Things... - ponoć więcej nie trzeba pisać :P , BTW i Mirrordead za wspólne plumkanie na scenie :P Amen !!! 25Komentarz
z środa, 10 luty 2010 16:22przez intelins Nie wiem jak było w oświęcimiu bo nie dojechałem. Wiem napewno, że strona jest dobrze prowadzona i każdy kto czepia się rzeczy które są wporządku, jest poprostu zwykłym zawiłym zazdrośnikiem. W tym kraju trzeba mieć pomysł na siebie z taka muzyką albo masę pieniędzy na wkład. Z tego co mi wiadomo 77 takich funduszy nie posiada. Czy mają złoty środek nie jestem w stanie powiedzieć ale napewno bardzo mocno zaczeli. Z głową przedewszystkim. Nie dają sobie w kaszę dmuchać - może jeszcze troche za mało się cenią albo ludzie ich nie doceniają. W sumie to chyba dobrze że nie obrastają w piórka. Chłopaki grają kawał dobrej muzyki. Nie kojarzy mi się to specjalnie z czymś konkretnym tak jak 95 % polskich "metal-corowych" kapel. To taki wstęp do tego co chciałem powiedzieć odnośnie piątkowego koncertu Wszedłem przy BTW po czym 77 zniszczyli totalnie wszystkich "czających bazę" w klubie. Jeżeli wyszedłbym po nich nie przegapiłbym najlepszego wystepu wieczoru bo ten widzia
24"...."
z środa, 10 luty 2010 11:44przez Kondziu dobrze powiedziane "g". Czemu Chain nie umieszczasz recenzji na swoim portalu tylko tutaj ??
23Komentarz
z środa, 10 luty 2010 10:46przez g Ciekawą kwestię poruszył Kinio - nie od dziś wiadomo, że chłopcy z 77 mają wpływ na działalność tej strony. Na początku nie rozumiałem po co dopuścili do publikowania recenzji (2 sztuki) na ich temat - nie ukrywajmy nikt ich tam nie wychwala. Podobnie z tą relacją - z niej wynika, że ich koncert to nudy i ta publikacja nie jest w cale niczym czym będą oni mogli się pochwalić i zdobyć więcej fanów. Dla mnie świadczy to o poziomie tych osób i jak widać mają oni w dupie to co sobie inni o nich myślą, a koncertem w Oświęcimiu pokazali, że są prawdziwymi artystami z konkretnym przekazem. Dzięki za piątek. Śmieszą mnie Wasze dyskusje. 77 tak trzymać. Co do redaktora Chaina - napisałeś - zorganizowali i fajnie i ch*j - Ty na każdym kroku chwalisz się tym, że coś zorganizowałeś, a nie umywa się to do działalności nevesów.
22Komentarz
z środa, 10 luty 2010 07:57przez ownerss Harry:
crittersowi chodziło chyba o to ze nastepne kapele sie bawiły i dawały z siebie wszystko a nie ze były sie na nich tłumy. Dla mnie obydwa koncerty były zajebiste. Najlepiej się słuchało muzyki HS chociaz wokal pozostawiał wiele do życzenai . quiet..... wokal mnie rozwalił na łopatki masz gosciu talent. Nevesi skocznie rozjebali rudego a burn the witch ciekawie dobrze technicznie ale za mało w tym polotu. Dobrze zapamiętane przezemnie 2 gigi :) aha mirrordead jak zwykle na poziomie - wokale cos slabo bylo slychac 21Komentarz
z wtorek, 09 luty 2010 20:30przez Gadul ja tam sie dobrze bawilem na obu gigach. aha i wystarczy quiet things, nie meczcie sie ze skrotem bo sami mamy z tym problem :) pozdro
20"tralala"
z wtorek, 09 luty 2010 20:28przez wojtas oj mozna dlugo dyskutowac, polemizowac, opowiadac na temat tego, co napisal kolega chain. ja powiem krotko: jak bylo, kazdy widzial i slyszal ;)
live for this, live live tralala pozdro 4 ewriłan :* 19Komentarz
z wtorek, 09 luty 2010 19:52przez Kinio Panowie, Panie piekne, drogie.. jaki sens ma jałowa dyskusja, a propos całkowicie subiektywnego podejścia do oceny gigu przez autora? Przecież, skoro, każdy z was jest zalogowany na portalu, jakim problemem, jest mailowe wystosowanie prosby do Szymona Siwce z NevesMedeis, który koordynuje sprawy portalu www.metal-core.pl sensu stocte i napisać w onej o kurwa jebana mać możliwośc publikowania recenzji? Wtedy, smiało piszecie albo Pierwszą relację, albo kontrrelację, w której wchodzicie w ŻYWĄ polemikę z autorem 'Chain'. i to ma sens.. Własne zdanie jest w cenie. Zwłaszcza wygłoszone na głos.. czy też napisane.. Bo po co niepotrzebnie sie napinać na komentarzach? Dziekuję. Koncert w Bielsku był naprawdę w porządku. A najlepsza kapelą jest i będzie AugustBurnsRed.. ;p
18Komentarz
z wtorek, 09 luty 2010 19:00przez LadyAnt impreza jak najbardziej udana i czekam na następną ;).
hmmm... Przeżyłam małe rozczarowanie Burn The Witch, bo podczas ich koncertu odczułam niesamowity zew spania :]. Tupanie razem z drogimi panami dało mi się nieco we znaki, jak załapałam łokcia na klatę i odkryłam jak trudno się oddycha (ale warto było!) :D. nie pamiętam laski w spodniach od pidżamy, ja na całe szczescie bylam w sukience więc nie czuje sie winna :] 17Komentarz
z wtorek, 09 luty 2010 18:29przez hary ... nie wiadomo co się działo."
Dzięki wszystkim obecnym na nas za dobre Party. 16"Witam."
z wtorek, 09 luty 2010 18:26przez hary "hmm..." (jak ja lubię internetową anonimowość) - gramy w tym składzie 2,5 roku.
"critters" - sory, jeśli zawiodłeś się naszym występem w OŚ. Nie chcę się tłumaczyć czy bronić ale przebyte 600km i koncert w BB totalnie nas rozjebały. Być może jak na pierwszy taki wyjazd, ta odległość okazała się zbyt daleka. Nie ukrywam, że patrząc na stojących jak kołki ludzi odechciewało mi się grać (dawno tak zamulastej publiki nie widziałem), ale i tak bawiłem nie mal równie dobrze jak w BB. Ponieważ muzykę gram przede wszystkim dla siebie - reszta jest na drugim miejscu. Co do motywowania ludzi do zabawy - to nie moja robota więc nie będe się wypowiadał. Piszesz "Trzeba było zostać i zobaczyć jak grała reszta kapel." Co mam przez to rozumieć? bo o to wypowiedź jednego z członków QTTNOEK: "Pozniej nie było lepiej, dopiero na nas cos sie ruszyło ale tez szału nie było." A piszesz jakby po naszym występie, na innych kapelach nie wiadomo co się dzia 15Komentarz
z wtorek, 09 luty 2010 15:38przez hmm... Wie ktoś w ogóle ile chłopaki z HS grają zee sobą w tym składzie? Bo mnie to ciekawi...
14Komentarz
z poniedziałek, 08 luty 2010 21:47przez critters Trzeba było zostać i zobaczyć jak grała reszta kapel. Quiet things coś tam coś tam .... :P mieli pomysł na szoł i go wykonali. Trzeba było zostać do końca. Swoją drogą ciekawie jest chwalić swoich ludzi bo nawet jakby zagrali najwieksze gówno to i tak byś ich pochwaliła :)
13Komentarz
z poniedziałek, 08 luty 2010 21:08przez cheettos mi osobiście podobał się set BTW. poza tym oczywiście breakdowny HS rozpier*oliły całe party!
critters - co do koncertu HS w Oświęcimiu- jakby ludzie stali jak kołki w muzeum a Ty byś grał koncert to nie wiem czy chciałoby Ci się grać. 12Komentarz
z poniedziałek, 08 luty 2010 20:42przez Chain Nie wiem. Napisalem jak napisalem i tyle. Proste ;)
11Komentarz
z poniedziałek, 08 luty 2010 20:36przez critters Wybrałem się chętnie na koncert HS w oświęcimiu bo po bielsku mnie zaskoczyli. I powiem wam jedno- chłopaki weszli i zeszli :/ nic więcej nie wiem o co chodziło ale 3 kapele po nich ( mirrordead, 77 i Quiet things coś tam :P ) zagrali od nich z niebywałą energią. HS mają potencjał ale tragiczny wokal ( czyte nawet wporzo w rudym brzmiały). obserwuję ich i ekipy z bielska i okolic od dłuszego czasu. Nie zaliczyłbym ich wystepu w oświęcimiu do udanych - offtop - sorry. Ale napewno nie zagrali najlepiej w rudym ( mi się strasznie BTW podobało i 77).
Chain jeżeli byłeś na koncercie nevesów już enty raz i sam organizowałeś im koncerty to dlaczego potencjalnemu nowemu słuchaczowi ich twórczości odbierasz możliwość zaciekawienia? napisałeś krótko i mało treściwie o nich bo wiedziałeś czego się spodziewać a tak naprawdę to ma być recenzja wszystkich a nie tych którzy w miarę świeżo pokazali się tobie na scenie. Dobra impreza swoją drogą!!! 10Komentarz
z poniedziałek, 08 luty 2010 20:08przez Chain Dla mnie tego dnia mial definitywnie lepszy wokal niz na wiekszosci filmikow z youtube, ktore bylo mi dane widziec. Co do kapeli, ktora zorganizowala i zagrala najlepiej - widzisz istnieje cos takiego jak subiektywizm - dla mnie nie zagrali najlepiej, a ze zorganizowali, to co z tego? Fajnie i tyle. Poza tym, widzac zespol, ktory juz widzialem x razy, w tym sam zreszta robilem im koncerty, wiedzialem czego sie mam spodziewac, to tez wyszlo jak wyszo. Pisane rano, i swiezo po gigu.
''zaprzeczasz sobie w kliku momentach sam sobie'' no napewno zaprzeczam sobie z cala pewnoscia. Poza tym, jedyne błędy jakie są to powtórzenia wyrazów (niepotrzebne zresztą) + oczywiście składnia z którą to i tak każdy ma problemy. A na koniec to PIERDOLE KRYTYKE INTERNETOWYCH NAPINACZY I WOJOWNIKÓW :) Napisz swoją, również subiektywną relację i tyle w temacie, a nie ''żaluj'' mi tu. Dziękuję dobranoc - i nie licz nawet, że będę tu dalej z Tobą dyskutować. 9Komentarz
z poniedziałek, 08 luty 2010 19:44przez żal Człowieku co Ty piszesz ?
Wokal Hidden Scars nie do przyjęcia - męczy się chłopaczyna, natomiast voice gitarzysty zajebisty. O kapeli która zrobiła ta imprezę i ludzi ściągnęła do tego klubu napisałeś najmniej. To co piszesz nie trzyma się kupy - są tam błędy rzeczowe - zaprzeczasz sobie w kilku momentach sam sobie. Najlepiej zagrało Neves potem Burn The Witch - to był dobry wokal. 8Komentarz
z poniedziałek, 08 luty 2010 18:46przez siwy Nam się podobało, a nowych numerów było 3, nie 2 ;)
Kaczy mistrz - szacun, że przyjechałeś, a niektórym z Bielska się nie chciało ruszyć. 7Komentarz
z poniedziałek, 08 luty 2010 16:08przez Chain Ej no, przeciez wiesz, glany dodaly Ci uroku :D he,he. Poza tym ostro non stop moshowales, ale na szczescie nic sie nie stalo :)
6Komentarz
z poniedziałek, 08 luty 2010 13:38przez kaczy A mi się podobało. Widzę że Chain się doczepił do glanów, trudno.. Nikomu krzywda się nie stała a i ja miałem dzięki nim większy przytup :)
I stwierdzam że warto było jechać gdyż koncert i ludzie byli takimi jakimi ich zapamiętałem z Kraka i Osi. Pozdro i do zoba w przyszłości 5Komentarz
z poniedziałek, 08 luty 2010 12:39przez Chain Wiesz, to, ze ludzie ida to nie znaczy, ze nie chca zostac. Bielszczanie jak dla mnie powinni. Ja nie moglem, ale i tak czas spedzilem fajnie. Poza tym niestety ale tez naleze do tych co maja busy, i rzadko kiedy moge jechac autem na gig, wiec do tej 24 siedze jak moge.
4Komentarz
z poniedziałek, 08 luty 2010 11:13przez owness Opóźnienie to domena Rudego. Swoją drogą wkurza mnie fakt ze ludzie przychodząc w piatek na koncert nie zostają do końća bo im busy uciekaja. Jakby grał behemot to byście do 3 rano siedzieli nawet...
bez dwóch zdań muszę przynać, że 2 nowe wałki nevesów rozjebały mnie na łopatki jak i cały ich piątkowy występ. Dziękuję! 3Komentarz
z poniedziałek, 08 luty 2010 07:50przez :/ ktoś tu chyba nie lubi 77, bo to był najlepszy koncert tego wieczoru ;)
2Komentarz
z niedziela, 07 luty 2010 20:08przez szczur dobra relacja:)
wspomnienia mieszane. pozdro 1"..."
z niedziela, 07 luty 2010 17:42przez Wrona Laska w piżamie faktycznie, hmmm.. oryginalnie wyglądała ;) I mimo wszystko najwyższą osobą w klubie był chyba chłopak z przeraźliwie długimi i chudymi nogami :D Opóźnienie koncertu faktycznie było irytujące, zwłaszcza, że przez to HS usłyszałam tylko 2 kawałki ;/
» Wyślij komentarz
|





