| CALIBAN - "Say Hello To Tragedy" |
| Redaktor: Remmick | |
| 23.08.2009. | |
|
Niezmordowani metalcorowcy z Niemiec uraczyli nas po raz kolejny dawką wściekłej i ciężkiej jazdy. Zespół już od dawna pozostaje w światowej czołówce wykonawców wykonujących ten, wbrew opiniom przeciwników, rozwijający się gatunek. Gatunek obfitujący w coraz więcej wartościowych wykonawców i albumów z coraz ciekawszymi rozwiązaniami. Tylko czy Caliban przyczynia się do jego rozwoju?
Nowy album cechuje ten sam dobry poziom od strony instrumentalnej. Dobre, corowe, gitarowe granie, uderzenie niemal zwalające z nóg ale jakoś ma się wrażenie, że to wszystko już było. Zespół konsenkwentnie kroczy swoją, obraną ścieżką i to chyba zaczęło być dla nich zgubne. Już jakoś przestałem się spodziewać po nich jakiejś rewolucji bo ten ich materiał jakoś bliźniaczo podobny z płyty na płytę. Zdaję sobie sprawę, że zagorzali fani Calibana mają ![]() wielką ochotę rzucić mnie na pożarcie psom, ale patrząc obiektywnie na ostatnie dokonania zespołu, nie mogę się pozbyć uczucia znużenia i rozczarowania. To uczucie potęgowane jest przez jednostajny głos wokalisty, którego charczenie po dłuższym obcowaniu z muzyką po prostu wkurwia! Same kompozycje, choć może całkiem nie rozczarowują, ale do pierwszoligowych ich nie zaliczam ze względu na ich powielanie. Posiadają ciekawe brzmienie i bardzo dobre riffy, których słucha się z przyjemnością. Całą tą przyjemność psuje właśnie głos Andreasa, który jakby w ogóle się nie rozwija, a nawet melodyjne przyśpiewki drugoplanowego wokalisty brzmią jak rozpaczliwe wycie wołającego o pomoc i nie ratują sytuacji. Czytałem już wiele podobnych opini, ale zespół zdaje się ich nie zauważać i dalej robi swoje. No cóż, nawet najwierniejszy słuchacz w końcu powie dość, tym bardziej że jest mnóstwo zespołów, które są w stanie pożreć Calibana na przystawkę. Niecierpliwie czekałem na ten album, zaglądałem na ich profil na myspace, a teraz mam go już dość po kilku odsłuchaniach. Nawet w samochodzie nie mogę tej muzyki zdzierżyć, bo powoduje u mnie rozdrażnienie, co mi się raczej nie zdarza przy metalowych dźwiękach. Nie będę się więcej rozpisywał i skutecznie zniechęcał do tej pozycji, podsumowując myślę, że to płyta obowiązkowa dla fanów Calibana, a dla reszty niekoniecznie.
» 6 Komentarze
6"Słaba płyta??"
z sobota, 24 kwiecień 2010 15:34przez Michał Jak dla mnie od Awakening jakby zlapali znowu wiatr w sprzydła. Ciekawe aranżacje. Sporo nowych inspiracji, trochę elektroniki do smaku. Do tego ograniczone "śpiewane refreny". W porównaniu do tego co tekraz KSE prezentuje Caliban bije ich na głowe jakością moca energią i czym się da. A jak komuś kapela nie pasuje to się recenzji nie pisze bo i po co?? Chyba by zniechęcić ludzi co nie znają kapeli.
5"Świetne"
z sobota, 19 grudzień 2009 13:02przez Matek Dla mnie autor recenzji posunął się za daleko i zbyt surowo. Caliban to zespół który mimo wszystko może zaskoczyć. Znam większość ich płyt i właśnie ta najbardziej przypadła mi do gustu (prawdopodobnie dlatego że jako PP na Woodstock 2009 nosiłem ich głośniki na scenę i rozmawiałem z Andreasem). Tak więc sentyment do niech będę miał zawsze... Wokal się nie rozwija ale niektórzy nie oczekują rewelacyjnych zmian a ja chce chyba wciąż ten sam Caliban który nie eksperymentując prowadzi klasykę gatunku sprzed lat - takiego metal-coru z jakim po raz pierwszy miałem do czynienia. A album... rozumiem że nie wszystkim się spodobał, szczególnie starym wyjadaczom... koncert promujący dawał takiego czadu jakiego nigdy nie poczułem na żadnym innym koncercie, ze łzami w oczach patrzałem zza sceny jak setki ludzi nie mogą się z ziemi podnieść po "ścianie śmierci"... to był ogień i emocje które na szczęście słychać na albumie.
4Komentarz
z piątek, 28 sierpień 2009 09:44przez DebilCore Miałem nadzieje że to będzie ich najlepsza płyta, jak dla mnie podtrzymuje tylko poziom. Unleash your voice i Caliban`s revenge najbardziej mi podchodzą
3Komentarz
z środa, 26 sierpień 2009 14:46przez Radzyn Słuchałem ich pierwszych płyt, poprzednia była taka sobie ale ta mi się bardzo podoba. Szczególnie kawałek \\\"All I Give\\\" i ta partia gitarowa wraz z perkusją od minuty 2:40 MISTRZOSTWO!
2Komentarz
z wtorek, 25 sierpień 2009 07:25przez siwy_22111988 Może pierwsze płyty od nich były dobre ale od 4 ostatnich albumów nie da sie tego słuchać także i ten zignoruje
1Komentarz
z poniedziałek, 24 sierpień 2009 23:36przez kaspa Ktos kto pierwszy raz ich słyszy pewnie uzna tą płyte za przyzwoitą.
Ale to wszystko już wczesniej gdzieś było, co najwyżej średnio udany album jak dla mnie. » Wyślij komentarz
|



